poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Rozdział 38. Domek z piasku, który runął

– Jak spałaś? – spytał Jason, kiedy tylko otworzyłam oczy.
Odkąd wybudził się ze śpiączki, większość czasu spędzaliśmy razem. Rozstawaliśmy się tylko na czas zajęć i moich wizyt u Andromedy. Noce spędzaliśmy razem, śpiąc wtuleni w siebie. Nie potrafiłam zasnąć, jeśli nie było go obok mnie. Martwiłam się za każdym razem, kiedy spóźniał się na posiłek albo nie przychodził do mnie po zajęciach. Sama nie wierzyłam w to, że w tak krótkim czasie, tak bardzo się do niego przywiązałam.
– Dobrze. – Wyciągnęłam rękę, żeby pogłaskać go po policzku. – Jak długo już nie śpisz?
– Jakiś czas – odrzekł z uśmiechem i pocałował moją dłoń. – Lubię patrzeć, jak śpisz. Jesteś wtedy taka spokojna. Dlaczego się śmiejesz?
– Nic, po prostu... usłyszałam kiedyś to samo od Lucjusza.
Przez chwilę wstrzymałam oddech w obawie, że wspomnienie mojego byłego męża spowoduje między nami jakieś napięcie, ale nic takiego się nie stało.
– Cóż, facet wiedział, co docenić – stwierdził Jason i pocałował mnie w policzek. – Powinniśmy się zbierać, żeby zdążyć na śniadanie.

wtorek, 4 kwietnia 2017

[T][M] Potomkowie i możliwości [NM/LM]

Nie jestem w stanie napisać nowego rozdziału, więc dzisiaj przychodzę do Was z tłumaczeniem krótkiej miniaturki, w której zakochałam się od pierwszego... przeczytania ;) 
Przy okazji, dziękuję Wam za ponad 50 tysięcy wyświetleń! Jesteście niesamowici!

Tytuł: Potomkowie i możliwości
Autor:
 Valant
Tłumacz: Ania
Fandom: Harry Potter
Pairing: Narcyza Malfoy/Lucjusz Malfoy
Zgoda: Jest
Beta: Brak
Status: Miniaturka
Podsumowanie:
Lucjusz i Narcyza rozważają posiadanie kolejnego dziecka.

wtorek, 6 grudnia 2016

Rozdział 37. Co teraz z nami będzie?

„Nawet jeśli nie jest od razu odwzajemniona, miłość zdoła przetrwać jedynie wtedy, jeśli istnieje iskierka nadziei – bodaj najmniejsza - że zdobędziemy z czasem ukochaną osobę. A reszta jest czystą fantazją”
 ~ PAULO COELHO
~*~

- Ten jest całkiem przystojny - powiedziała Esme, wskazując na wysokiego bruneta stojącego przy barze.
- Za młody - stwierdziła Andromeda, dopijając swojego drinka.
- Daj spokój! To już czwarty, którego odrzuciłaś, zdecyduj się na coś - zirytowała się Esme.
- To po to tutaj przyszłyśmy? Żeby szukać mi faceta? - oburzyła się moja siostra.
- Kochana, twoje dni są policzone, powinnaś znaleźć sobie kogoś do zabawy!
- Esme! - syknęłam zaskoczona jej słowami. - Ty jesteś pijana!
- Oj, tylko troszeczkę. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Nie wierzę, po prostu nie wierzę - pokręciłam głową. - Co się stało z porządną panią profesor?
- Zostawiłam ją w zamku - powiedziała, wstając ze swoim kieliszkiem w ręku. - Stawiam wszystkim kolejkę! - wykrzyknęła na cały głos i roześmiała się, a wszyscy jej zawtórowali. 

sobota, 6 sierpnia 2016

Patronus

Hej ;) Chciałam tylko powiedzieć, że żyję. Tak jakby.
Raczej nie tego oczekiwaliście, bo nie jest to rozdział i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, kiedy się on pojawi, ale o tym później.
Nie było mnie tutaj i prawdopodobnie jeszcze długo nie będzie, ponieważ mam pracę. Nie jest to nic wielkiego, sprzedaję lody w jednej ze znanych sieci lodziarni. Jednak ta praca pochłania większość mojego czasu. Pracuję po 10, czasem 12 godzin dziennie, więc kiedy wracam do domu, jestem padnięta. W dodatku pracuję 5-6 dni w tygodniu i jeden lub dwa mam wolne, więc zanim tak naprawdę zdążę poczuć, że mam wolne, muszę wracać do pracy, gdzie nie mam czasu myśleć nad fabułą i pisać rozdziałów.

wtorek, 3 maja 2016

Rozdział 36. Złe wieści

„Nadzieje bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni, wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć”
~Tahereh Mafi

 ~*~

Dni mijały niepostrzeżenie i zanim zdążyłam się zorientować, październik dobiegł końca, a Noc Duchów zbliżała się wielkimi krokami. Postanowiłam skorzystać z tego, że jesienne słońce wciąż jeszcze przygrzewało i zamiast kisić się w moim małym gabinecie, ubrałam cieplejszy sweterek i wyszłam na spacer po błoniach. Drzewa już prawie zgubiły liście, przez co błonia mieniły się złoto-pomarańczowymi barwami. Ścieżka usłana liśćmi przypomniała mi dzieciństwo, kiedy to jeszcze niewinna Bellatrix zaczarowywała dla mnie liście, by same zbierały się w kupki, w które z radością wskakiwałam. Przez chwilę zatraciłam się we wspomnieniach i zapomniałam o tym, że na biurku czekają na mnie dziesiątki prac do sprawdzenia. Szybko jednak zostałam przywrócona do rzeczywistości przez korzeń, ukrywający się pod liśćmi. Zanim zdążyłam się zorientować, sunęłam w dół, ślizgając się na wilgotnych liściach. Miałam szczęście, że wzniesienie, z którego się stoczyłam, nie było wysokie i zanim zdążyłam nawet krzyknąć, leżałam już na dole. Szybko rozejrzałam się, czy aby żaden uczeń nie widział mojego upadku. Odetchnęłam z ulgą, widząc, że byłam sama. Dopiero po chwili dotarło do mnie, co się stało i że siedzę na ziemi, a moja szata jest oblepiona liśćmi. Roześmiałam się i korzystając z faktu, że byłam sama, zamiast wstać, położyłam się i zaczęłam wpatrywać się w niebo. Jak za starych dobrych czasów, kiedy jeszcze bawiłam się z Bellą. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się, ponownie zatracając się we wspomnieniach.
Oreuis bajkowe-szablony